Hawk Thorne zasygnalizowało dokładnie tę rozbieżność 7 września: jedna depesza mówiła o podwyżce o 25 punktów bazowych po listopadzie, w kontraście do pięciosesyjnej zwyżki WIG-BANKI opartej na założeniu dalszego łagodzenia polityki od poziomu 3,75%. Decyzja z 9 września bezpośrednio zweryfikowała tę rozbieżność. Wynik nie jest ani potwierdzeniem, ani odrzuceniem. Ekonomiści opisują Radę, która nie zmieniła swojego języka od poprzedniego posiedzenia mimo pogarszających się perspektyw inflacyjnych, a depesze odczytują tę postawę jako oddalanie się scenariusza obniżek, a nie zbliżanie się do niego.

To rzeczywisty problem dla transakcji na sektorze bankowym, ale nie ten, który przewidywał scenariusz podwyżki. Rada utrzymała stopy, zamiast zasygnalizować zacieśnianie. Zgodnie z warunkiem falsyfikującym ustalonym 7 września, utrzymanie stóp bez języka zacieśniającego podtrzymałoby tezę o obniżkach. Utrzymanie stóp, które ignoruje pogarszający się obraz inflacji, to jednak inna sytuacja, bliższa temu, że Rada po prostu nie odnosi się do tego argumentu w ogóle. WIG-BANKI mimo to zamknął się 9 września spadkiem o 0,22%, obok spadku WIG20 o 0,72% i szerszego spadku WIG o 0,77%, podczas gdy pięciosesyjny wzrost do 3 września utrzymuje się na poziomie 2,81% dla indeksu bankowego wobec 2,5% dla WIG20.

Wzrost zbudowany na ścieżce stóp, której Rada odmawia zarówno potwierdzenia, jak i zakwestionowania, wycenia historię, którą decydent przestał opowiadać.

Rozdźwięk między odczytem rynku a danymi nie jest nowy. Polski PMI dla przemysłu spadł w sierpniu do 48,3. Marcowa projekcja samego NBP zakładała już, że CPI pozostanie powyżej górnej granicy 3,5% do końca 2026 roku, zanim powróci do celu punktowego 2,5% dopiero w połowie 2027 roku, a ta runda projekcji poprzedza wygaśnięcie zamrożenia cen paliw i regionalny szok podażowy odnotowany przez Hawk Thorne 7 września. Wyceny banków nie przesunęły się w kierunku wyceniania podwyżki: Pekao notowane jest przy wskaźniku C/Z 10,9 i stopie dywidendy 7,4%, PKO przy 13,6 i 5,2%, poziomy zgodne z sektorem wciąż wycenianym pod kątem niższych stóp w przyszłości, a nie wyższych. Złoty również nie daje niezależnego sygnału. Kurs EUR/PLN wynosi śróddziennie 4,3133 9 września, spadając zaledwie o 0,4% w ciągu pięciu sesji, co jest ruchem zbyt małym, by samodzielnie nieść jakikolwiek werdykt dotyczący polityki pieniężnej.

Pozostaje więc rynek, który wciąż kupuje scenariusz obniżek, podczas gdy jedyny podmiot mogący go potwierdzić lub zaprzeczyć mu nie mówi nic nowego. Kolejnym testem będzie własna, zaktualizowana runda projekcji Rady, która ma pokazać istotnie wyższą ścieżkę CPI do połowy 2027 roku niż zakładała runda marcowa. Projekcja przesuwająca datę powrotu do celu jeszcze dalej pozbawiłaby ten wzrost jego ostatniej pozostałej przesłanki, bez konieczności wypowiedzenia choćby jednego słowa retoryki zacieśniającej.